Skończyłem z MLM
Podziel się...

Gdy dwa lata temu trafiłem na ten model biznesowy to wkręciłem się w niego tak bardzo, że stał się moją pasją. Z resztą sam o tym mówiłem w grupie FB, którą stworzyłem – „Kuźnia Liderów„. Wówczas, nie przypuszczałem, że nadejdzie kiedyś ten dzień. Dzień, w którym powiem dość! Co się zatem zmieniło, że skończyłem z MLM?

Co to jest marketing sieciowy?

Na początku wyjaśnię Ci czym jest marketing sieciowy. Kiedyś opisałem go tutaj. To model biznesowy opierający się na dystrybucji i rekomendacji towarów. Słowo „rekomendacja” odgrywa tu kluczową rolę. Tzw. „network” zakłada, że producent nie buduje tradycyjnego kanału sprzedaży. Co to oznacza? Oznacza to tyle, że produkty w marketingu sieciowym możesz kupić wyłącznie od dystrybutorów. Nie znajdziesz ich na półkach sklepów czy aptek chociaż, niektóre firmy to robią. Nie same bezpośrednio ale przez dystrybutorów.

Ten model nie zakłada również reklamy w mass mediach. Reklamę produktu robią dystrybutorzy poprzez rekomendację.

Kluczowym zadaniem dystrybutorów jest budowanie struktury, tudzież zespołów sprzedażowych bo słowo „struktura” źle się co poniektórym kojarzy.

W teorii jest to ciekawy model biznesowy dla osób, które chciały by mieć własny biznes ale nie mają na niego pomysłu lub znacznych środków na rozkręcenie własnej firmy, tudzież nie mają doświadczenia w byciu przedsiębiorcą. Nie ma również ryzyka prowadzenia biznesu i utraty wszystkich zainwestowanych pieniędzy. Produkty kupuje się od firmy a w zamian dostaje się dostęp do pełnego wsparcia, katalogów i materiałów szkoleniowych. Ucząc się, można zarabiać.

Wiedz jednak, że MLM nie oznacza zerowej inwestycji. Jeśli nie kupujesz co miesiąc produktów to powodzenie biznesu, który prowadzisz jest wprost proporcjonalne do Twoich zakupów. Czyli zerowe.

Tyle w teorii ale jak wiadomo teoria nie jest jednoznaczna z praktyką. Pozytywów i zalet MLM można by wymienić więcej. Ale MLM ma też czarną stronę, która jest kompletnie pomijana i mało się o niej mówi. Nie będę się na niej skupiał. Nie mam intencji oczerniania MLM czy budowania złego PR tego modelu biznesowego.

Czy MLM jest legalny?

Odpowiedź jest jednoznaczna: TAK. To legalny model biznesowy choć nie brakuje na rynku firm, które pod przykrywką marketingu sieciowego udają, że prowadzą legalną działalność jednak nie wiele mają wspólnego z tym modelem. Uważaj na nie choć wiem, że trudno je odróżnić.

Marketing sieciowy przede wszystkim aby był legalny musi zawierać w swojej ofercie realny produkt. Wszystkie inne formy i odstępstwa od tego są śliskim i śmierdzącym tematem jak stara ryba.

Co osiągnąłem w MLM?

To zależy, jak na to spojrzeć. Nigdy nie zbudowałem trwałej struktury, czy zadowalającego mnie dochodu. Bynajmniej nie żałuję tych dwóch lat bo sporo się nauczyłem a najwięcej o sobie, co jak się okazuje jest efektem ubocznym marketingu sieciowego.

W ciągu tych dwóch lat przerobiłem 4 firmy MLM. Uczestniczyłem w polskich i zagranicznych eventach np. w Belgradzie czy w Barcelonie. Wraz ze znajomą przeprowadziliśmy wywiad z Frazerem Brooksem na Success Summit 2 w Anglii (wywiad dostępny w Kuźni Liderów). Odwiedziłem firmę marketingu sieciowego LifePharm w Kalifornii, USA. Poznałem też wiele fantastycznych ludzi jak Michel Dlouhy, którego mentorem był sam Big Al. W ciągu 1 miesiąca Michel zbudował strukturę 3256 osób. Poświęcił mi 1h na couching.

Mógłbym rzec, że miałem wszystko co potrzeba do odniesienia sukcesu. A jednak tego sukcesu nie odniosłem. Dlaczego?

Dlaczego skończyłem z MLM?

Nie da się jechać samochodem na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Wyobraź sobie, że wsiadasz do samochodu a lampka kontrolna od hamulca ręcznego jest spalona. Odpalasz samochód i zaczynasz swą podróż. Nie zauważasz jednak, że hamulec ręczny jest zaciągnięty na pierwszym ząbku. To tylko jeden ząbek ale jednak klocki hamulcowe powodują większe tarcie. Ty jedziesz. Czujesz, że zachowanie samochodu nie jest takie jak powinno. Ignorujesz ten impuls bo w sumie wszystko wygląda jak trzeba. Lampka od hamulca ręcznego się nie pali a samochód przyspiesza. Może nie tak żwawo ale jednak przyspiesza. Po pewnym czasie zaczyna pojawiać się specyficzny zapach z przepalonych hamulców i już wiesz, że dalej nigdzie nie pojedziesz. Już wiesz, że pojazd, którym jechałeś miał zaciągnięty ręczny.

Odkryłem pewną prawdę. Prawdę, która jest prawdziwa dla mnie a dla Ciebie drogi czytelniku wcale nie musi być prawdą. Co więcej możesz nawet się z nią nie zgodzić. Ta, jakże moja prawda, może nawet wywołać w Tobie oburzenie. Co to za prawda?

Moja prawda

Dotarło do mnie, że marketing sieciowy (MLM) to iluzja. Iluzja, którą musisz wytworzyć w głowie swojego potencjalnego klienta. Klienta, który musi uwierzyć, że potrzebuje Twojego produktu. MLM uczy świadomej manipulacji i techniki sprzedaży. To nic innego jak wprawne posługiwanie się językiem aby osiągnąć zamierzony efekt. To psychologia sprzedaży. To zbijanie obiekcji. Zabawa w kotka i myszkę. Ciągłe podchody, próba zaprzyjaźnienia się z klientem, próba zdobycia jego zaufania.

Uczysz się jak zarekomendować (czyt. sprzedać) produkt, który jest dwukrotnie a może nawet trzykrotnie droższy niż podobny lub inny o tych samych właściwościach produkt na rynku. Żaden z produktów, który przeszedł przez moje ręce nie był wart tak wysokiej ceny. Produkty były dobre ale nie warte przepłacania. I jakbym miał subiektywnie ocenić to jedynie kosmetyki z Organic Life są godne polecenia pod warunkiem, że masz zniżkę dystrybutora.

Zapewne teraz odezwą się obrońcy produktów MLM. Okay, rozumiem to. Od lat wmawia się Wam, że produkty w marketingu sieciowym są droższe ale warte swojej ceny. Szczerze, nie widzę powodu przepłacania bo na rynku jest wiele świetnych produktów – od kosmetyków po suplementy.

MLM potrzebuje tej całej otoczki „zajebistości” bo jak inaczej mógłby sprzedać swoje produkty znacznie drożej? Tworzy się historie, pokazuje ludzi i ich sukcesy. Organizuje się eventy, gdzie nakręca się klientów ale przede wszystkim dystrybutorów. Liderzy stale powtarzają żeby cisnąć.

A to wszystko w oparciu o Wasze marzenia. Szuka się tzw. hot points’ów aby dotrzeć do Waszych emocji i uruchomić wyobraźnię. Dlatego potrzebujesz mocnego DLACZEGO. A to wszystko dzieje się na poziomie podświadomym co oznacza, że nie zastanawiasz się nad tym co tu się dzieje. Tak było ze mną lecz stale cichy głos w środku mnie podpowiadał mi, że coś się kłóci z moimi wartościami i zasadami. W końcu ten głos został usłyszany.

Koniec

Nie potrafię kreować potrzeby i przekonywać, że ktoś potrzebuje tabletki na swoje problemy. Tabletka nie jest rozwiązaniem. Rozwiązaniem jest zdrowy rozsądek. Zdrowie buduje się na trwałym fundamencie rozsądku co do diety, aktywności fizycznej i kontroli umysłu. Nie twierdzę, że suplementy są złe. Złe są wg mnie schematy, które zamiast uczyć zdrowych nawyków i świadomości swojego ciała wmawiają Ci, że tabletka, hologram, sok lub coś innego z pogranicza technologii kwantowej zmieni Twoje życie.

Wake up! Jeśli chcesz być zdrowy, nie zaczynaj od dupy strony. A jeśli chcesz używać fajnych kosmetyków to zwyczajnie zrób research.

I tak zupełnie na koniec kilka słów nt. motywacji. Jeśli zmuszasz się do robienia MLM tak jak ja w ostatnim czasie to zadaj sobie pytanie co jest tego powodem? Czy naprawdę potrzebujesz kolejnego eventu lub firmowego spotkania aby ktoś Cię nakręcił do działania? Motywacja nie jest czymś co pochodzi z zewnątrz. Nie dziedziczysz jej w genach. To jest cecha, którą posiadasz w sobie od zawsze. Nie da się jej stracić.

Motywacja wyzwala się za każdym razem, gdy to co robisz jest zgodne z Twoim systemem wartości i gdy to co robisz sprawia Ci przyjemność.

Pomyśl teraz co sprawia Ci przyjemność? Czy potrzebujesz zewnętrznej motywacji aby to robić?

Podziel się...